02.09.2012

Maturo - nadchodzę!

http://weheartit.com/xxxcookiexxx
Dzisiaj oficjalnie kończę swoje wakacje. Choć niektórzy z pewnością nie odpuszczą aż do jutrzejszego wieczora, ja jestem gotowy na najbliższy rok pracy!

Miałem dość ambitne plany dotyczące nauki hiszpańskiego. Pomyślałem sobie, że przez ten miesiąc, który spędzę w domu, mogę się wiele nauczyć. Do tego stopnia, iż byłoby to więcej niż nauczycielka z liceum nauczyła mnie przez dwa lata. Cóż... w praktyce wyglądało to tak, że rozpocząłem eksperyment z moją metodą (o której być może napiszę innym razem) i... tyle. Nie zrobiłem później absolutnie nic. Doszedłem do wniosku jednak, że tak musi być. Skoro mam przez najbliższe dziewięć miesięcy naprawdę się przyłożyć, to przez cały sierpień powinienem odpocząć (bo w lipcu mnie nie było). I tak też zrobiłem. Lecz chyba najważniejsze jest to, że czuję się naprawdę gotowy, już od jutra. Znajomi się śmieją jak im mówię, że w tym tygodniu ruszam pełną parą. Oni się w tym czasie będą jeszcze relaksować, a potem się zobaczy. Tylko, że wiele warunkuje to, kto jakie przedmioty zdaje na maturze.

Ułożyłem więc plan na ten rok. Nie będę Was zanudzać szczegółami, bo to nie o to chodzi.
Głównym założeniem jest, aby poświęcać jak najwięcej czasu na języki. Chociaż złapałem się na tym, że ułożywszy plan, zapomniałem o języku polskim. Nie wiem tak naprawdę, ile czasu będę musiał mu poświęcić, więc z pewnością wszystko, co zaplanowałem ulegnie pewnym zmianom, ale mam nadzieję po prostu, że mi się nie rozpadnie całkowicie. A całość i tak nie do końca będzie funkcjonować, ponieważ dochodzi do tego kurs maturalny z hiszpańskiego, który rozpoczyna się w październiku, tak więc... Zobaczymy, ale tak czy tak musiałem ułożyć ten plan ze względu na własne samopoczucie. Bez niego prawdopodobnie, już nigdy w tym roku bym się nie ogarnął, a to skutkowałoby tylko zirytowaniem i tym samym... matury też z pewnością by nie zadowalały.
(Pominę już fakt, że nie ma w moim planie czegoś takiego jak "nauka fizyki", która bądź co bądź, jest moim przedmiotem rozszerzonym [o bogowie, dlaczego?!]. Po prostu całą resztę przedmiotów wrzucam do jednego worka "Reszta", na który przewiduję góra godzinę dziennie. A jak wyjdzie - zobaczymy.)

Aha, mówiłem w poprzednim poście o szwedzkim, który miałem ruszyć pierwszego września. Dopiero potem zorientowałem się, że szkołę zaczynamy trzeciego, tak więc wszystko się przesuwa. A tak prawdę mówiąc, ze szwedzkim spotkam się dopiero w przyszłą niedzielę, bo tak przewiduje plan. To ma być wyłącznie oderwanie się po całym tygodniu i nie mogę poświęcać na ten język więcej, bo wtedy... coś kosztem czegoś.

A co się dzieje u Was? Jakie macie plany na najbliższe miesiące?

6 komentarzy:

  1. bardzo dobrze, że zdecydowałeś się jednak na odpoczynek, w końcu klasa maturalna wymaga wiele wysiłku ;-) powodzenia z planami!

    jeśli chodzi o mnie - na ten moment mam pewne plany, ale póki co to tajemnica xD

    OdpowiedzUsuń
  2. No ja Cię już raczej planami dręczyć nie będę :D
    Cieszę się, że pomyślałeś jednak o tym polskim no i że wypocząłeś. Ja cały lipiec byłam nie do życia, w sierpniu już trochę lepiej.. Ale wychodzi na to, że miesiąc wakacji to taki czas optymalny żeby się zregenerować. No to od jutra do roboty i nie oglądamy się na innych! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Także mam zamiar ułożyć plan na wrzesień. Niby powinienem zrobić to już tydzień wcześniej, ale zależało mi na poznaniu nowego planu lekcji, abym mógł pogodzić z nim naukę języków. I wychodzi na to, że najmniej czasu będę miał w środę - kończę lekcje dopiero o 17:10! Nie mam pojęcia, co wtedy zrobię, bo jednak szkoła też jest ważna. Boję się, że będę miał czas najwyżej na powtórki...
    Co do samej matury - życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokladnie, najważniejsze że wypocząłeś, zebrałeś siły i teraz już jesteś gotowy i zmobilizowany na rok szkolny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezły plan, przede wszystkim podziwiam chęć nauki szwedzkiego. Sam chciałbym znać jakiś mało popularny język (chociaż raczej czeski lub chorwacki). Żałuję, że jak byłem w liceum nie podchodziłem do tematu języków zbyt poważnie, ale właśnie staram się to nadrobić ;) Jeśli jesteś zainteresowany co ja mam do powiedzenia w sprawie języków to zapraszam na mój profil trochejezykowo (końcówka tam jak u wszystkich:). Powodzenia! Daj znać jak wrażenia z szwedzkiego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już po maturze, szczerze mówiąc moje doświadczenia z klasy maturalnej złożyłyby się na niezłą książkę... : ) co do szwedzkiego, ja własnie zaczęłam studiować filologię szwedzką, język jest dość prosty, logiczny, bardzo melodyjny i przyjazny do nauki, jest też dość dużo materiału w internecie - w 25 language pack np. jest cały folder ze szwedzkim, polecam na początek Svenska Utifran (podręcznik i audio), Pa Svenska i Teach Yourself Swedish. Mi w nauce szwedzkiego bardzo pomaga znajomość niemieckiego, ale przede wszystkim osłuchanie - ściągnęłam ebooka i audiobooka harryego pottera i nie mając praktycznie żadnej wiedzy wyłącznie ze znajomością kilku pojedynczych słówek prześledziłam dwa rozdziały z audio. Dzięki temu nie muszę się tak bardzo stresować teraz wymową, bo mam obeznanie.Ja w licuem miałam dużo czasu na to i uczyłam się czterech,z czego trzech czynnie (i tak, że opanowałam je w stopniu powiedzmy umożliwiającym rozmowę, przeczytanie artykułu czy obejrzenie programu), a rosyjskiego na zasadzie ciekawostki, z której mało teraz pamiętam... Powodzenia w nauce języków i w prowadzeniu bloga!

    OdpowiedzUsuń